A idźcie w kij z tą wigilią…

A idźcie w kij z tą wigilią sportowe świry. Przygotowałem sobie legalnie moje 3 pojemniczków i spakowałem na święta – kurczak, brokuł, ryż. Siadam ze wszystkimi do stołu i wyjmuję swoją szamę. Patrzną na mnie jak na jakiegoś kosmitę. Mówię – matka weź podaj mi ocet winny, bo poprawia wrażliwość insulinową. Ona na to, że ma tylko zwykły. Japierdziele – aż zrobiłem się w środku czerwony i spojrzałem cały wkurwiony na nią. Na szczęście zachowałem resztki człowieczeństwa i dla rozluźnienia atmosfery rzuciłem do niej – „do u even lift?”. Te wszystkie ciotki, wujki zaglądają do moich pojemników; nie mogę patrzeć na ich glutenowe uszka. Cały stół zajebany ciastami, które nawet nie były jaglane; amatorzy. Przyszedł czas łamania opłatkiem – odmówiłem – ani fitatu ani w myfitnesspal nie ma tego produktu, aby uwzględnić makro. Oni tam sobie składają życzenia, to ja w tym czasie zacząłem mówić o swojej periodyzacji treningowej i wave loadingu – ale mnie zlali. Ale na szczęście był wśród gości Pioter – 15 letni kuzyn, to mieliśmy wspólny język. Miałem ze sobą strzykawki, to pokazałem na przykładzie barszczu jak brać towar i wstrzykiwaliśmy go w karpia. Zbliżała się północ i coś zaczęli mówić o pasterce – a ja na to – „nosz ku*wa mać jaka pasterka? O północy jest premiera nowego vloga Mario Czerniewicza z jego 3 godzinnym treningiem łap nagrywanym dronem”. Matka nie wytrzymała i wyprosiła mnie od stołu.

Za rok się zemszczę, przyjdę z 2 cm więcej w bicepsie. No pain, no gain.
#mirkokoksy #mikrokoksy #silownia