Do trzech razy sztuka jak to…

Do trzech razy sztuka jak to mówią. Dzisiaj kolejna porcja martwego ciągu do oceny.

Jestem zadowolony z postępów, jak patrzę na to jak robiłem martwy na początku (https://streamable.com/v7z75) to widzę jak dużo rzeczy było do poprawy (nie twierdzę, że teraz ich nie ma). Czuję, że sztanga idzie do góry znacznie lżej, bez żadnego bólu w plecach, czas zatem zwiększyć ciężar (dodatkowe talerze już są w drodze i nie mogę się doczekać).

Spodziewam się, że będzie wspominać o zaokrąglonych plecach i prowadzeniu sztangi zbyt daleko od ciała. Co do pierwszej kwestii to nawet na sucho, bez sztangi nie jestem w stanie tego zlikwidować stosując wszystkie znane mi metody (odpowiednie napięcia, rozmieszczenie itp.). To chyba jest po prostu tłuszcz na boczkach, bo mam tendencje do ulewania się tam i tak to wygląda. Co do kolan to mam taką fizjonomię i dużo tutaj już nie zrobię, na pewno dużo pomogło stawanie bliżej i z większym kątem stóp do zewnątrz. Będę jeszcze szukał poprawek, ale czuję OGROMNĄ poprawę. Dodatkowo muszę wyprostować kolana wcześniej, żeby nie zahaczyć o nie sztangą, co mi się bez przerwy zdarzało wcześniej.

Co zostało poprawione od ostatniego razu:
– barki są spięte w dół (nie do tyłu, nie do góry, a w dół w stronę sztangi),
– dalsze ćwiczenia nad trzymaniem napięcia w brzuchu,
– węższy rozstaw nóg,
– skierowanie stóp bardziej na zewnątrz,
– wziąłem do siebie słowa Eddie Halla „deadlift is a leg press” i pracuję nogami mocniej niż wcześniej, od razu czuć efekty.

#mikrokoksy #mirkokoksy #silownia