Ja to jak idę pierwszy raz na…

Ja to jak idę pierwszy raz na jakąś siłownię to robię tak.

Wybieram poniedziałek. Najwięcej bydła i wszystkie te koksy muszą tam być w pierwszy dzień tygodnia, co jest pierwszym dniem planu treningowego. Wchodzę na jednorazowe wejście. Nie przebieram się, na sobie mam dres z ortalionu, pod nim lekko napompowany kapok, na buty zakładam niebieskie foliowe ochraniacze. Widzę jak spoglądają na mnie z uśmiechem, ale to dopiero początek. Wjeżdżam na grubo. Klata. Kładę się na ławkę i wykonuję 5 serii po 50 powt samym gryfem. Kątem oka widzę, że już reszta sali ma problem ze skupieniem i co chwila zerkają na mnie, co ja odpierdalam. Potem zakładam 60 kg i wykonuję jedno eksplozywne powtórzenie z głośnym okrzykiem. Potem dokładam do 200 kg. Już nie muszę się rozglądać, wiem że wszyscy patrzą się na mnie. Te największe koksy również. Chodzę, kręcę się wokół ławeczki i robię energiczne wymachy ramionami. Jak tylko obserwujące mnie grupki chcą na szybko pierdolnąć serię i znowu mnie obczajać, to ja kładę się na ławkę, symuluję kilka wyciskań na sucho i wstaję. Są totalnie rozjebani, koncentracja jest żadna . Co chwila wyciągam z kieszeni pustą fiolkę i ją wącham, jakby był tam cholera wie jaki pobudzacz. Po chwili dokładam do 250 kg i znowu robię cyrk z wymachiwaniem ramionami i okrzykami. Wszystkie koksy, które wlazły na siłownię dopiero przed chwilą mają zajebisty error, bo jakiś kot im się wpierdolił na siłkę i bije ich rekordy. Dokładam do 300 kg. widać już delikatne ugięcie sztangi. Wszyscy już zapomnieli po chuj tu w ogóle przyszli. Ich trening z całym planem został rozpierdolony totalnie. Kiedy ja wiem, że ich stężenie somatotropiny, kwasu mlekowego, te ich wszystkie przedtreningówki, siarczany agmatyny, argininy przestają działać od tego zastoju, przechodzę do finału. Patrzę centralnie na sztangę, wskazuję na nią palcem i drę się na cały gym;
-TERAZ IDĘ SIĘ ODLAĆ TY KUHWO, WRÓCĘ I CIĘ WYJE-IĘ!!!
Wychodzę z sali.

Wszyscy czekają na ten finał, jakie będzie zakończenie tej pojebanej akcji. Czekają aż wrócę. Nie wiem czy długo, bo zdjąłem ochraniacze foliowe z butów i poszedłem do domu.

#mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #heheszki #pasta