w koncu wstalem z lozka po…

w koncu wstalem z lozka po calonocnej libacji alkoholowej i mam wam kurwa cos do powiedzenia

ostatnio zaczalem prowadzic bardziej doglebna analize tego, co sie dzieje wokolo i zaczynam wyciagac niepokojace wnioski. wszedzie gdzie nie pojde na impreze, widze yebana szara mase studenciakow w KOSZULACH. skorwysyny, nie wiem czy w klubie na 200 studenciakow znajdzie sie chociaz 10 ktorzy nie sa ubrani w jakas koszule.

czarna, biala, kolorowa, w paski, z dlugimi rekawami, z krotkimi, z bazaru czy z zary – wszystko jeden chooy. ma byc KOSZULA.
KOSZULA = WYGRYW.

no ja pyerdole. oczywiscie do ww koszuli trzeba byc SZCZUPLYM. gdzie tam koks w koszuli – taki to nie ma brania. ma byc minimum -10 kg w stosunku do wzrostu bo inaczej dupeczki cie zleja. co za zyebana moda. przyjdzie takie bydlo, zbita masa wygladajaca TAK SAMO i dra ryje. „hej hej nananana hej hej hej” wywijajac tymi przeszczepami w gorze a dupeczki maja mokro na ten widok. co sie koorwa dzieje z tym swiatem. ja pyerdole, stoje sobie pod barem i widze dobrze dotyranego kolesia, ktory cos tam probowal podzialac z dupeczka. niby potanczyli, ale ona jakos niechetnie potem z nim gadala i s*******ila gdzies. za 5 minut widze ze sie z kims slimaczy – z kim? juz wiadomo. az slina im pociekla po tej zyebanej koszuli, ja yebie.

konkluzje sa proste – koksy moga isc na ryby. chcesz ruchac dupeczki, zaloz KOSZULE , schudnij pare kg i drzyj ryja hej hej nana hej

#mikrokoksy #przegryw #heheszki #zalesie