Zawsze uważałem to za…

Zawsze uważałem to za śmieszne, ale ostatnimi czasy nie dziwię się ludziom, którzy wstydzą się zacząć na siłce, bądź też nie wiedzą jak się na niej zachować. Przecież to nic trudnego, wystarczy poobserwować innych i robić to, co oni, nie? No i kurwa właśnie…

Od czasu kiedy pół roku temu zamknęli mi mordownię działającą od ponad 30 lat, jestem zmuszony chodzić na sieciówkę i to jest kurwa dramat. Większość ludzi jest ogólnie ok i nie ma problemów, ale nie ma dnia, by nie przyszło kilka dzbanów, którzy traktują siłownię jak jakiś swój prywatny wybieg. Z kobietami nie ma (o dziwo) problemu, no może poza tym, że tam są, ale zaraz do tego dojdę. Ot część z nich wygląda normalnie, część jakby zaraz miała wracać do klubu, gdzie zapraszają panie z parasolką. No ale ogólnie ćwiczą sobie, nie przeszkadzają, jest ok. Natomiast goście… ja pierdolę.

Jest jakaś część typów, którzy kurwa MUSZĄ pokazywać, jakimi są alfami. Przychodzi na przykład po kilku takich, porobionych lepiej niż niejedna laska, w najlepszych treningowych ciuchach, z full capami na głowie i pierdolnymi, świecącymi słuchawkami. No i ok, ich sprawa. No ale kurwa nie, im to nie wystarczy, każdy musi wiedzieć, że są na siłowni. Jak do siebie mówią, to muszą się drzeć przez pół siłowni. Obciążenia nie biorą z pobliskich stojaków, ale muszą z drugiego końca sali, by każdy widział, że tam są. Ogólnie ich trening, to 3/4 lansu i 1/4 faktycznych ćwiczeń.

Druga grupa, to to są fighterzy i to jest największy, jebany rak. Przychodzą tacy, widzę po sylwetce i płaskich mordach, ze coś trenują, a w razie gdybym miał jakiekolwiek wątpliwości, zazwyczaj informują mnie o tym ich koszulki z MMA. Ja pierdolę, prawie każdy z nich łazi po siłowni, markuje ciosy, wykrzywia mordę w dziwnych grymasach (jakby poprawiał szczęki), buja się jakby walczył i jest tak kurwa nabuzowany, że staram się obok nich nie przechodzić, bo jeszcze by mnie najebali poza siłownią. Najgorzej, jak spotkają ziomeczków i są laski w pobliżu, wtedy wchodzi taka pozerka, że warto zajrzeć na bieżnie, by to rozchodzić. Drą mordy do siebie, jeszcze bardziej się bujają, jeszcze więcej niewidzialnych ciosów…

No i trzecia grupa. Po zamknięciu tamtej mordowni, część ziomków przeszła do tej sieciówki, bo za bardzo nie było wyboru. Masa z nich była niezadowolona, a szczególnie jeden z nich, który nazywał tę siłownię gejozą. To był taki duży koks, bardziej Seba, co to wszystko wiedział najlepiej. Otóż od jakiegoś czasu chodzi na tę siłownię i kurwa, jakbym widział innego człowieka xD Weszło jakieś solarium, świecące słuchawki i bujanie się xD Na mordowni, to przychodził, robił swoje, pogadał z kimś i tyle, bo nie było kobiet i nie było komu imponować. No ale teraz? Kurwa wszyscy muszą wiedzieć, że on tam jest. Rzucanie hantlami, darcie mordy nawet przy rozgrzewaniu się.

Chujowo jest też w szatni. Kurczę, nawet na tej mordowni, byli różni ludzie. Od typowych, drobnych osiedlowych patusów, chlorów i gości z wyrokami, po urzędasów i normalnych facetów. Jednak tam ZAWSZE była kulturka i tyle. No a tutaj? Dzień w dzień mam wrażenie, jakbym wchodził do jakiejś więziennej szatni i obcował z najgorszą patologią, która tylko szuka kogo ma najebać.

Ja wiem, wysryw i przypierdalanie się, ale widziałem wiele. Na wielu siłowniach ćwiczyłem i może to, że zaczynałem od małej studenckiej siłowni pozwoliło mi się z tym wszystkim oswoić tak, że nie musiałem się martwić o etykietę. Natomiast gdybym miał teraz zaczynać, to widząc takich pozerów, nabuzowanych Sebków i bujających się koksów, to też bym rzucił to w pizdu, bo po prostu czułbym się źle w takim towarzystwie.

#silownia #mirkokoksy #mikrokoksy #oswiadczeniezdupy #gownowpis